 |
|
 |
 |
|

|
|
| Opinie pacjentów, którzy dzięki pomocy naszych terapeutów
odnaleźli sens życia i utrzymują abstynencję. |
|
Edek lat 47 - Przez wiele lat mojego życia alkohol stanowił stały element mojej
egzystencji. Był ważniejszy niż praca, rodzina, znajomi, moje zdrowie. Tak bardzo
wplątałem się w jego sidła, że nie wiedziałem jak sobie poradzić. Dzisiaj mogę
powiedzieć, że decyzja o leczeniu to najlepszy pomysł w moim życiu. Czasami
zastanawiam się, czemu tak długo czekałem i patrzyłem na swój upadek, ale podobno w
tej chorobie tak jest. Najważniejsze jest to, że nie pije już 2 lata. |
|
Marzena 36 lat - Wychowuje sama dwóch synów, alkohol był mi potrzebny w poradzeniu
sobie z wieloma trudnościami, przynosił krótkotrwałą ulgę, lecz dzisiaj to wiem, że
była to pułapka, coraz częściej sięgałam po niego już z byle powodu aż zagroziło
to mojej rodzinie. Moja mama coraz częściej mówiła o leczeniu, synowie tracili ze mną
kontakt. Poproszenie o pomoc i podjęcie terapii nie było łatwe, ale wiedziałam jedno,
że jak nic z ty nie zrobię to stracę bezpowrotnie to, co jest dla mnie najważniejsze,
czyli rodzinę. Dzisiaj nie pije 1.5 roku i żyje nam się wszystkim bardzo dobrze. Zdaje
sobie sprawę z tego, że warunkiem tego szczęścia jest moja trzeźwość, więc staram
się kontaktować na bieżąco z moim terapeutą. |
|
Piotr 36 lat - Zawszę prowadziłem jakaś firmę i interesy szły mi dobrze, miałem
zawsze to, co chciałem. Mam piękną żonę i córkę, dom, pieniądze, wykształcenie,
można powiedzieć raj na ziemi, ale był to tylko zewnętrzny ogląd. W środku często
budziła się obawa, lęk strach. U mnie to wszystko było trudne już do wytrzymania, na
zewnątrz musiałem grać człowieka sukcesu a wewnętrzne rozterki topiłem w alkoholu w
samotności, bo bardzo wstydziłem się swojego picia. Przyszedł czas, że już tego nie
dawało się ukryć, co budziło niepokój mojej rodziny, widziałem jak oni z tego powodu
nie potrafili już korzystać z tego luksusu, jaki mieliśmy wokół siebie. To okropne,
ale dla mnie najważniejsze było napicie się, aby szybko poradzić sobie z trudnościami
a im fundowałem lęk i strach i myśl, co będzie dalej, jak to się skończy. Pamiętam
ich bezradność w pomaganiu mi. Dopiero kolega, który przeszedł podobna terapie
odważył się i poprzez szczerą rozmowę nakłonił mnie do leczenia w takim ośrodku.
Dzisiaj jestem mu wdzięczny, a moja rodzina odzyskała ojca, męża oraz nowego
przyjaciela przez duże P. |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
 |
|